Po piątkowej naradzie szczepu oraz kilku zbiórkach drużyn, nastąpiły spore zmiany w kadrach drużyn. Pożegnaliśmy "Kreta", który odszedł z naszych szeregów, a także odesłaliśmy Mikołaja do Warszawy. Rozwiązujemy "Noc", zmieniają się drużynowi "Wulkanu" i "Sprzysiężenia" oraz szczepowy. Więcej w zakładkach "Drużyny" i "O szczepie".
Dwie drużyny z naszego szczepu zajęły czołowe miejsca na chorągwianym Turnieju Drużyn Leśnych. Drużyną Orlą została 4LDH "Wulkan" z drużynowym Mikołajem Żurkiem na czele. 2 miejsce zajęła 12LDH "Bractwo" z drużynowym Michałem Homendą.
Gratulacje! Kiedy się patrzy, a już na pewno kiedy się przebywa z takimi drużynami, to serce rośnie. Życzymy dalszych sukcesów i dalszej pracy nad sobą.
Kolejne regaty, kolejny sukces. 21 maja znów zajęliśmy 2 miejsce w klasie Omega! Nauczyliśmy się wiele, bo tym razem załoga była mniej doświadczona. Przede wszystkim wypadałoby przemyśleć strategię na start, bo zawsze był niezbyt udany :)
Jednak Hwesta i harcerze wchodzą w świadomość lubelskich żeglarzy, i to chyba od dobrej strony. Można co prawda o nas mówić, że to dzięki łódce a nie umiejętnościom mamy dobre wyniki... jeśli nawet miałoby być w tym ziarno prawdy, to przecież sami milimetr po milimetrze tę łodkę remontowaliśmy, sami zapracowaliśmy na jej szybkość. A nauczyć się jeszcze zdążymy.
W miniony weekend (13-15 maja) 4LDH "Wulkan" oraz 12 LDH "Bractwo" miały biwaki majowe. Wulkan był ma Roztoczu, wczuwając się w rolę partyzantów z AK, zaś Bractwo pojechało do Lasów Kozłowieckich, w międzyczasie zaliczając spływ kajakowy rzeką Wieprz.
W sobotę 14 maja 2011 r. odbyły się nad Zalewem Zemborzyckim w Lublinie regaty o puchar fundacji Lubelskie Centrum Żeglarstwa. Spośród 6 załóg startujących w klasie Omega Standard, załoga naszej sekcji żeglarskiej zajęła 2 miejsce (Maciek Wośko, Krzysiek Ulrich, Michał Cieślak).
W poszczególnych biegach zajęliśmy: 2, 2, 2, 4, 2 miejsce. To nasze pierwsze regaty, a zarazem pierwszy sukces!
W dniach 4-7 maja 12LDW "Sprzysiężenie" zaliczyła kilka przygód w skałach Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Była podróż autostopem, dla niektórych po raz pierwszy w życiu. Było trochę wspinaczki i nauka technik asekuracji, odrobina wędrówki. Były jaskinie (dwóch śmiałków zeszło nawet do Jaskini Studnisko, 28 metrów pionowego zjazdu po linie), była idea harcerska w wydaniu wędrowniczym. Było... warto!
(powyższe zdjęcia nie zostały wykonane przez nas, bo nasze zginęły razem z aparatem, ale pokazują bez ściemy miejsca, w których byliśmy)
Aż 22 osób z naszego szczepu uczestniczyło w uroczystościach beatyfikacji Jana Pawła II w Rzymie. Aż 18 osób spośród nich to członkowie 4LDH "Wulkan".
Tak liczne uczestnictwo nie byłoby możliwe, gdyby nie pomoc sponsorów, którym serdecznie dziękujemy.
Dzisiaj - 1 maja - rozpoczęliśmy sezon. Zwodowaliśmy łódkę nad Zalewem Zemborzyckim i trochę popływaliśmy.
Zapraszam do pływania. Pływajcie nie tylko sami, ale też zapraszajcie rodziców, przyjaciół harcerstwa - ale też po prostu swoich kolegów. Jeśli ktoś jest chętny, niech się kontaktuje ze szczepowym.
W Poniedziałek Wielkanocny odbyło się świąteczne spotkanie - ni to śniadanie wielkanocne, ni to łamanie jajkiem, ni to wielka impreza. Po prostu postanowiliśmy się spotkać, żeby razem cieszyć się z faktu, że... Chrystus Zmartwychwstał!
Ale zamiast zwyczajowego "łamania jajkiem" (że co?!) zrobiliśmy wypełnianie wodą BARDZO dziurawej rury (tzw. hydro-rura), wodną bitwę (każdy na każdego), ognisko, małą wyżerkę i na koniec oglądanie filmu.
W sobotę 16 kwietnia 2011 r. odbył się turniej zastępów Lubelskiego Hufca Harcerzy "Baszta". Na 7 zastępów biorących udział (trzeba było spełnić pewne wymagania, żeby się zakwalifikować), aż 5 należało do szczepu.
1 miejsce zdobył zastęp Kamerun, a 2 Krakatau (oba z 4LDH Wulkan). 3 przypadło Leliwie (12 LDH Bractwo). Bromo (4 LDH) i Orion (8 LDH "Noc") zajęły dalsze miejsca. Gratulacje!
Dziś - 7 kwietnia - następuje zmiana na funkcji kwatermistrza. Teraz będzie ją pełnił duet - Michał Orlik i Czarek Kieloch. Powodzenia!
W sobotę 26 lutego odbędzie się szkolenie finansowe szczepu dla komendantów obozów, drużynowych oraz przybocznych. Poprowadzi je specjalnie dla nas dh. Monika Kobus, skarbniczka ZHR.
W poniedziałek, 21 lutego 2011 r., komendant chorągwi przyznał stopień przewodnika Mikołajowi Żurkowi, drużynowemu 4LDH "Wulkan" oraz podharcmistrza szczepowemu, Krzyśkowi Ulrichowi. To kolejny krok na naszej drodze do skucesu, oby nie ostatni!
Ze względu na to, że w tej chwili praktycznie nie ma możliwości (a już na pewno gwarancji) zamówienia kamizelek HOPR, nasz szczep postanowił zainwestować trochę pracy i uszyć własne, niskobudżetowe podróbki, które będą wykorzystywane podczas akcji HOPR. Wiktor i Krzysiek siedzieli dniem i nocą - aż uszyli 4 sztuki.
Zostały one wykorzystane już w piątek i sobotę na obstawie podczas uroczystości pogrzebowych ks. abp. Józefa Życińskiego. Obstawialiśmy kondukt żałobny, Mszę św., czuwania od 18 do 4 nad ranem oraz sobotnią Mszę św. z pogrzebem. Na szczęście obyło się bez interwencji.
W dniach 17-21 stycznia 2011 r. odbyły się zimowiska szczepu. Pojechało na nie aż 65 osób ze szczepu, mimo że wedrownicy nigdzie nie pojechali! To nasz dotychczasowy rekord.
"Wulkan" i "Noc" gościły w Wilczopolu, zaś "Leśni Ludzie" i "Bractwo" w Radawczyku. Zimowiska były (z wielkim trudem) zatwierdzone przez kuratorium oświaty.
Dobiegł końca tegoroczny obóz szczepu. Po raz pierwszy pojechaliśmy w tak dużej liczbie - 40-tu harcerzy ze szczepu i 20 harcerek z 10LDH-ek "Grot".
W dniach 12-30 lipca 2010, a więc przez 18 dni przebywaliśmy na górce nad zalaną przez Jezioro Solińskie wsią Teleśnica Sanna. Klimat obozowy - rozbitkowie podczas rejsu w poszukiwaniu skarbu - dał się przeżywać nadspodziewanie realistycznie. Mianowicie na obozie nie było lekko. W pocie czoła budowaliśmy wszystko własnymi rękami - w upale i deszczu. Każde przejście z namiotu do kuchni stało się wyprawą - zwłaszcza, gdy pojawiło się błoto. Wszystko, co w domu jest łatwe i przyjemne, zamieniło się w wyzwanie. W pełni samodzielne, trudne i ambitne. Ale - w braterskiej atmosferze, wspierając się nawzajem i gwiżdżąc na trudności - daliśmy radę! Należą się gratulacje dla tych wszystkich, którzy dotrwali do końca!
Nie sposób opisać wszystkiego, co się wydarzyło na obozie. Dość, że skarb został odnaleziony i mogliśmy wrócić do utęsknionej cywilizacji... gdzie już wkrótce zaczęliśmy tęsknić znów za górami, wodą i przygodą. Bo jedno jest pewne: prawdziwa przygoda to nie leżeć na plaży - to dać z siebie wszystko.